czwartek, 15 października 2009
płacz
płacze, a włąściwie wyje. ciężki dzień. a będzie jeszcze gorzej.
rozwiązuję problemy jak maszynka. nie ma nic, co bym nie dała rady. i nagle sie łapie, że ciągle jestem sama. że znów kolejnemu powiedziałam papa.
i ten płacz...
pozwala mi żyć. być taką jaka jestem. w domu nie wolno mi było płakać. on też nie lubił.
boje się, że zamkne się w czterech ścianach i będe się użalać nad sobą.
wiem, że dziewczyny szykują impreze. może troche pobawie się...
wyglądam okropinie...paznokcie połamane...oczy podkrążone...
DAM RADE
wtorek, 13 października 2009
zrównana z błotem
wczoraj miałam cieżki dzień 09:01:30 dostałam ohydną wiadomość na n-k od kobiety, która mieszka z nim... 09:01:37 ochydna 09:02:02 a ja zrobiłam wszystko , aby zakończyć z nim kontakt... 09:02:10 i ciągle to wraca.. 09:02:35 wyszło na to, że ja ciągle wydzwaniam i pisze sms... 09:02:46 tzn, że on dalej zdradza... 09:02:49 kuwa 09:03:44 jakim trzeba być człowiekiem, mężczyzną, żeby zakrywać się byłą kobietą... 09:03:58 ok 09:04:29 napisałam, a teraz muszę się uspokoić... 09:05:16 przyjdę z pracy i pójdę spać... 09:05:24 <pocieszacz>
wtorek, 06 października 2009
pierogi z truskawkami
z czym ci się kojarzą? napewno z mamą. zawsze powtarzałeś...że takie mama robiła...teraz się zmnieniło. to danie wyjątkowe...specjalnie dla kogoś.
jak wyjątkowa kawa...jak wyjątkowe śniadanie...jak dobre słowo i uśmiech w dzień pochmurny...
lubie to robić...sprawiać przyjemność...spełniać czyjeś marzenia
być kimś innym...nie soba...
nakrzyczałam na niego...powiedziałam prawde...
i nic to nie zmieniło..został nadal nr. w telefonie...i zagadkowe imie..Aana
niedziela, 04 października 2009
dam rade
dam rade. bo życie pokazało mi, że mam po co żyć. że nadszedł czas na kolejne zmiany.
natura nie uznaje pustki.
umarł król, niech żyje król
nie bedzie nic po za tym. żadnego " jakieś ", żadnego " potem " i żadnego " kiedyś ".
skasowałam całą poczte, gg i nr. tel.
i znikł z mojego życia. bedę sie cieszyć kiedy zginie z mojego serca. bo teraz....i ja to już wiem...długo bede czekać na spokój. będzie płacz i obwinianie siebie. ale juz wiem, że dam rade.
nr. telefonów w moim aparacie mam dużo...
okrucieństwo
i świat się rozpadł na kawałki. przestałam istnieć dla świata. i znów bog pokazał mi gdzi moje miejsce. straciłam go na zawsze. myślałam, że nam sie uda. jednak nie. zostawił mnie. cóż.
widocznie wierzy, że mi sie uda.
właśnie. to dziwna myśl. jeżeli zostawił mnie. to musi wierzyć. że ja jestem na tyle twarda, że dam rade.
dam rade? kuwa, dam rade. nie potrzebuje jego dłoni, aby pokazał mi kierunek. nie potrzebuje, bo ja ten kierunek sama sobie już pokazałam.
kiedy sama przed sobą przyznałam, że nie jest moim całym światem? kiedy nie płakałam za nim. tak naprawde to płakałam za byciem, nie, za strachem przed samotnością. ale ja nie jestem sama. ciągle w moim życiu pojawia sie ktoś nowy. i żyje dalej.
już wiem. jestem silna. tak bardzo, że jeszcze tego nie wiem. dam rade. zadzwonie do taty. lub gdzieś. pogadam. dam rade.
sobota, 03 października 2009
słowa
chciał mi coś powiedzieć...ale zabrakło mu słów...wpatrywał się tylko we mnie z lekkim uśmiechem na twarzy. brak słów to też rozmowa...czytanie w myślach, lub nie. może myślał jak najszybciej z stąd wyjść. ale dziękowałam chociaż za to. bo mgłam szaleć w wyobrażni.
zbieram się do pracy. już na spokojnie. przestane nim pachnieć. przestane być czyjaś. znów podniose wysoko głowe i przestane wszystkich widzieć. to jest niesamowite. być tylko dla siebie. potrafie też już i to. ciągle sie odkrywam od nowa. coś nowego. nowe doznania.
jak nowa książka...tylko ten strach...jak to sie skończy dla mnie?
czwartek, 01 października 2009
miłość za dwoje
ciągle słysze ostatnio, że można kochać za dwoje. że...no właśnie że...? można tak ? można. wkłada się w jego głowe swoje pragnienia, marzenia, swój stan bytu. CHCE BYĆ Z TOBĄ.
to nie tak. chce abyśmy byli razem, bo ja tak chce ! twoje uczucia są nieważne. bo jesteś mój.
śmieszne, ale jak prawdziwe.
wyrosłam z tego. juz wiem czego ja pragne. nie będe nikogo zmuszać, aby wyznawał mi uczucie, które jest mu obce. okłamywanie samego siebie. jak długo? do pierwszej myśli, że coś nie tak. nie słyszy sie echa...od tej drugiej osoby. czeka się, ale to tylko pogłos bicia serca, które tak bardzo chce to usłyszeć. i tak już wiem, w ułamku skundy dochodzi do mnie, że to słowo, te słowa juz nie padną. bede w swojej głowie powtarzać jak na ksero...moje słowa.
znam ten ból...można się z tego wyleczyc. ale tak jak alkoholik...po AA...zawsze będe nałogowcem. nauczył mnie to juz ktoś. lecze się, ze skótkiem pozytywnym ha ha
i większą przyjemność sprawia mi myśl, że już potrafie czekać...
środa, 30 września 2009
przyjechał-pojechał
i znów to samo. jak film czarno-biały w starym kinie. pojechał.
pozytyw? seks i jego uśmiech
negatyw? strach przed resztą życie. razem lub osobno.
ja wierze, że miłość pozwala przenosić serce, przenosić emocje i pragnienia. ja sie nie boje. a on? ten strach wychodzi każdą cząstką jego skóry. boi się, że znów zostanie sam jak nam nie wyjdzie. to się nazywa życie po przejściach, jego własna autopsja. ma zrytą psychike bardziej niż ja. to dlatego żyje na pokaz. to dlatego pokazuje sie na ulicy w najlepszych ciuchach, a w domu nie stać go na nic. stary typ mężczyzny.
cudowny i taki męski....normalnie bajka
wtorek, 29 września 2009
zakręcona
zakręciłam się. totalnie..wczoraj spiłam się przez gg z koleżanką..ona 2 piwka, ja 3 koniaczki,wrrr. fajnie było. teraz czekam...na niego...pojechał gdzieś daleko, a ja musze znów czekać. i dlatego znów pytanie...jeżeli podjełam decyzje, że będe czekać na niego. to czy to nie jest znów walka o siebie? czy znów biore na siebie większy ciężar niż moge udżwignąć...co mi znów puści w sobie? tęsknota...to napewno. i straszne, wszędobylskie uczucie odrzucenia...odrzuca mnie na odległość. jak zbęny ciężar, jak kawałek kamienia na drodze...
poniedziałek, 28 września 2009
znaleziona-zagubiona
odnalazłam droge. a jak ją odnalazłam to od razu pojawiło sie rozwidlenie. i znów musze wybierać. cokolwiek zrobie to znów będzie moja decyzja. to mnie zaczyna bawić. bo od kiedy ja sie bawie w życie...jak tak śmiertelnie podchodze do wszystkiego. kolejne przeszkody tylko potwierdzaja moje pomysły. czy pomysły pozwalaja na wybór drogi...? czy pomysły wyzwalają w nas energie...czy jednak dołują. bo narzucają podejmowanie kolejnych decyzji...czy stworzona jestem do ciągłej walki o samą siebie...?
|
|